Ile zarabia wizażystka – moje liczby po 10 latach
W skrócie
- Za makijaż okolicznościowy biorę od 250 zł, za ślubny z próbnym 500 zł. W sezonie po kosztach zostaje z tego około dwie trzecie.
- W dobrym miesiącu sezonu robię 60–80 makijaży, prawie wszystkie w piątki i soboty. W marcu trzy. Rok trzeba liczyć w całości, nie po czerwcu.
- Pierwszy rok to kilkaset złotych miesięcznie z makijażu. Nie dlatego, że stawki są niskie, tylko dlatego, że zleceń jest mało.
- Portale wynagrodzeń podają medianę z szesnastu ankiet. Z moich dziesięciu lat wynika coś innego i rozpisuję to niżej.
Spis treści
Wpisałaś „ile zarabia wizażystka” i dostałaś dwa rodzaje odpowiedzi. Portal wynagrodzeń z medianą sześciu tysięcy brutto, policzoną z szesnastu ankiet, w tym od konsultantek z drogerii. Albo portal finansowy z widełkami od siedmiu do dwudziestu tysięcy netto, bez źródła, za to z zachętą do pobrania aplikacji.
Żadna z tych stron nie zrobiła ani jednego makijażu.
Ja zrobiłam ponad cztery tysiące i od dziesięciu lat prowadzę kalendarz, więc mogę pokazać Ci liczby, które nie są medianą z ankiety. Stawki, koszty jednego zlecenia, ile zleceń mieści się w miesiącu i jak wygląda rok — z tym miesiącem, w którym nie było nic.
To jest tekst dla osoby, która chce wiedzieć, ile zostaje, nie ile się bierze. Jeśli dopiero sprawdzasz, czy ten zawód jest dla Ciebie, zacznij od tekstu o tym, jak zostać wizażystką — tam jest całość drogi. Tutaj jest tylko rachunek.
Wizażystka pracująca na własny rachunek zarabia w sezonie ślubnym, od kwietnia do października, przy 60–80 makijażach w miesiącu kilkanaście tysięcy złotych przychodu, z czego po kosztach zostaje około dwie trzecie. Poza sezonem, w karnawale i w listopadzie, jest tych makijaży kilkanaście, a w marcu, w poście, prawie żadnego. Liczone w skali roku daje to kwotę wyraźnie wyższą od przeciętnej pensji, przy czym większość tej kwoty przychodzi w siedem miesięcy. Na etacie w drogerii lub salonie stawki są niższe i równe przez cały rok.
Ile biorę za jeden makijaż
Podaję własny cennik, nie widełki rynkowe. Widełki znajdziesz wszędzie, a cennik z uzasadnieniem rzadko.
Dlaczego ślubny kosztuje tyle samo co okolicznościowy, skoro to dwa spotkania. Bo próbny jest osobnym makijażem i osobno go liczę. Pięćset to dwa razy dwieście pięćdziesiąt, nie zniżka. Wizażystki, które robią próbny „w cenie”, robią go za darmo i potem dziwią się, że ślubne się nie opłacają. Pisałam o tym osobno przy próbnym makijażu ślubnym.
Dlaczego sesja jest droższa. Bo trwa dłużej, bo często zostaję na planie do poprawek i bo makijaż do zdjęć wymaga innych produktów niż do oka. To jedno z lepiej płatnych zleceń w tym zawodzie, ale nie zacznie się od niego nikt.
Pełny cennik usług jest na stronie studia w Śremie. Tutaj ważniejsze jest, co z tych kwot zostaje.
Ile z tego zostaje
To jest sekcja, której nie ma na żadnym portalu, bo portal nie wie, ile kosztuje zużyty podkład.
Weźmy makijaż okolicznościowy za 250 zł, w studiu, bez dojazdu.
- Kosmetyki zużyte na jedną twarz, zależnie od półkiokoło 30–50 zł
- Jednorazówki: aplikatory, szczoteczki, wacikiokoło 5 zł
- Czas: 90 minut makijażu plus 30 przygotowania i sprzątania2 godziny
- Składki, jeśli masz działalność, w przeliczeniu na zlecenie przy 20 zleceniach w miesiącuokoło 100 zł
- Podatek przy ryczałcieokoło 21 zł
Zostaje około 75–95 zł za dwie godziny, jeśli masz pełną działalność i zrobiłaś w miesiącu dwadzieścia makijaży. Jeśli zrobiłaś dziesięć, składki na jedno zlecenie są dwa razy większe i nie zostaje nic. Jeśli zrobiłaś siedemdziesiąt, jak w sezonie, składki na jedno zlecenie spadają do trzydziestu złotych i zostaje około 150 zł. Dlatego sezon ratuje cały rok.
Bez działalności, w ramach działalności nierejestrowanej, zostaje około 200 zł za te same dwie godziny. Dlatego pierwszy rok tak bardzo opłaca się robić bez firmy, póki limit na to pozwala — napisałam o tym w tekście o zostaniu wizażystką.
Ślub z dojazdem wygląda inaczej. Dochodzi paliwo, dochodzi czas w aucie w każdą stronę, dochodzi fakt, że sobota ślubna zaczyna się o świcie i nie zrobisz tego dnia nic poza makijażami. Pięćset złotych za ślub z próbnym to realnie sześć, siedem godzin pracy. Policz sama.
Policz, ile Ci zostaje
Przesuń suwaki. Wynik jest tylko Twój, nikt go nie zobaczy.
Firma?
Przyjmuję 2 zł za kilometr, ryczałt 8,5 procent przy firmie i dwie godziny pracy na makijaż. Składki podaję orientacyjnie, zmieniają się co roku. Działalność nierejestrowana ma limit przychodu — sprawdź aktualny przed decyzją.
Ile makijaży da się zrobić w miesiącu
Tu portale popełniają największy błąd, bo mnożą stawkę przez dni robocze. Makijaż nie ma dni roboczych. Ma piątki i soboty.
Śluby są w piątki i w soboty, a coraz częściej także w czwartki i w niedziele. Komunie to weekendy w maju. Studniówki to piątki w styczniu i lutym. W środku tygodnia nie maluję — klientki pracują, a ja mam wtedy próbne, lekcje i kalendarz do ogarnięcia.
Mój dobry miesiąc w sezonie to 60–80 makijaży, zależnie od tego, ile weekendów wpadnie w miesiąc. W piątek sześć do ośmiu, w sobotę tyle samo. Więcej fizycznie się nie da, bo próbne też zajmują czas, a między jednym ślubem i drugim trzeba dojechać.
Słaby miesiąc w sezonie, kiedy pogoda zepsuła dwa weekendy albo ktoś odwołał, to trzydzieści.
Marzec to trzy. Nie dlatego, że nie szukam. Dlatego, że w marcu nikt nie chodzi na imprezy, bo jest post.
Sezon i poza sezonem
Rok wizażystki nie ma dwunastu równych miesięcy. Ma siedem pełnych, cztery z imprezami i jeden pusty.
- Styczeń–luty
Karnawał. Studniówki w piątki, osiemnastki, imprezy. To nie jest sezon, ale kalendarz nie jest pusty.
- Marzec
Post. Nikt nie chodzi na imprezy. Pojedyncze makijaże na Dzień Kobiet, poza tym lekcje makijażu i kursy. To jest mój martwy miesiąc.
- Kwiecień–październik
Wesela zaczynają się od razu po Wielkanocy i trwają do października. W maju dochodzą komunie w weekendy. Tu zarabia się na cały rok i to trzeba wiedzieć w kwietniu, nie w marcu.
- Listopad–grudzień
Andrzejki, imprezy tematyczne i rodzinne. Na początku grudnia jeszcze andrzejkowe, potem wigilie firmowe i sylwester.
Jeśli przez sezon nie odłożyłaś, marzec jest bardzo długi. Karnawał i Andrzejki dają kilkanaście makijaży w miesiącu, nie siedemdziesiąt. To zdanie napisałam już w tekście o zostaniu wizażystką i piszę je drugi raz, bo to jest rzecz, która przewraca najwięcej osób.
Co robię w marcu dzisiaj: lekcje makijażu, szkolenia i kursy. To jest miesiąc, w którym wizażystki chcą się uczyć, bo mają na to czas. Dlatego kurs na modelce i mentoring prowadzę głównie poza sezonem ślubnym. Ale to przyszło po kilku latach. W pierwszym roku w marcu nie ma się czego uczyć innych.
Pierwszy rok kontra dziesiąty
Liczby z początku obok liczb dzisiejszych, bo to jest to, czego szukasz, jeśli dopiero zaczynasz.
- Stawka: 120–150 zł za makijaż, bo tyle odważyłam się powiedzieć
- Zleceń: 3–6 w miesiącu, prawie wszystkie z polecenia
- Przychód: kilkaset złotych miesięcznie w sezonie, zero poza nim
- Z czego żyłam: z pracy obok
- Stawka: od 250 zł, i nie negocjuję
- Zleceń: 60–80 w sezonie, kilkanaście poza nim, trzy w marcu
- Przychód: makijaże plus szkolenia plus kursy — trzy nogi, nie jedna
- Z czego żyję: z tego
Największa różnica nie jest w stawce, tylko w liczbie zleceń i w tym, że dziś mam trzy źródła. Stawka wzrosła dwa razy. Liczba zleceń ponad dziesięć razy. A trzecia noga, czyli uczenie innych, zrobiła z sezonowej pracy całoroczną.
Czego portale nie liczą
Cztery rzeczy, które obniżają wynik i nie ma ich w żadnej ankiecie.
Odwołanie na dzień przed. Panna młoda przełożyła ślub, impreza nie wyszła, klientka zachorowała. Sobota zablokowana, pieniędzy nie ma. Bez zadatku to się zdarza kilka razy w sezonie. Z zadatkiem rzadziej, ale zadatek trzeba umieć wziąć, a początkujące nie biorą, bo się wstydzą.
Klientka, która „jeszcze się zastanowi”. Godzina rozmowy na Instagramie, wycena, dopasowanie terminu — i cisza. Po dziesięciu takich rozmowach w miesiącu to cały dzień pracy, za który nikt nie zapłacił.
Instagram. Zdjęcia, opisy, odpisywanie, relacje. Godzina dziennie, lekko licząc. To nie jest czas wolny, to jest czas, który sprzedaje kolejne zlecenia, i nie ma go w stawce.
Wymiana kufra. Kosmetyki nie kończą się równo. Podkład w jednym odcieniu schodzi po dwudziestu makijażach, w innym stoi rok i mija mu termin. Pisałam o tym przy terminach ważności kosmetyków. Realnie kufer kosztuje więcej niż te trzydzieści, pięćdziesiąt złotych na makijaż, bo część produktów wyrzucasz nieużyta.
Rzecz, którą nauczyłam się liczyć najpóźniej: godziny. Przez pierwsze lata liczyłam przychód i cieszyłam się z dobrego miesiąca. Kiedy pierwszy raz podzieliłam przychód przez godziny z dojazdami, próbnymi i Instagramem, wyszło mi mniej niż na etacie. To był moment, w którym podniosłam ceny.
Najczęstsze pytania
Czy da się z tego żyć?
Da się, ale nie od razu i nie z samych makijaży. Znam wizażystki, które żyją wyłącznie ze ślubów — każda z nich ma kilkanaście sezonów za sobą i kalendarz zapełniony na rok naprzód. Większość tych, które są w zawodzie dłużej niż pięć lat, ma drugą nogę: szkolenia, laminację brwi, stylizację, sprzedaż. Pierwszy rok to kilkaset złotych miesięcznie i drugie źródło dochodu jest koniecznością, nie opcją.
Ile zarabia wizażystka na etacie?
Etat w drogerii premium albo salonie to zwykle okolice minimalnej krajowej do kilku tysięcy brutto, równo przez cały rok i bez kosztów po Twojej stronie. To właśnie te liczby widzisz na portalach wynagrodzeń, bo tam ankiety wypełniają osoby na etacie. Praca na własny rachunek daje więcej w sezonie i mniej poza nim, i to Ty ponosisz koszty kufra, składek i pustych miesięcy.
Czy trzeba mieć działalność, żeby zarabiać?
Nie na początku. Działalność nierejestrowana pozwala przyjmować płatności bez firmy, póki miesięczny przychód mieści się w limicie, który w 2026 roku wynosi około trzech i pół tysiąca złotych. Dla pierwszego roku to zwykle wystarcza. Firma ma sens, kiedy limit zaczyna przeszkadzać — i wtedy składki płacisz co miesiąc, także w marcu.
Ile brać za makijaż na start?
Nie połowę stawki rynkowej. Zacznij od dwudziestu, trzydziestu procent mniej niż doświadczone wizażystki w Twojej okolicy i powiedz wprost, że to cena startowa do końca sezonu. Cena z pierwszego zlecenia idzie dalej z poleceniami, a podnoszenie jej po roku jest trudniejsze niż ustalenie dobrej od początku.
Większość wizażystek, które do mnie trafiają, zna swoją stawkę i nie zna swojego kosztu
To nie jest problem techniki. Malują dobrze. Problem jest w tym, że nikt im nie pokazał, jak wycenić usługę, jak wziąć zadatek bez wstydu, jak zapełnić kalendarz poza sezonem i jak mówić o cenie klientce, która „jeszcze się zastanowi”.
Mentoring jest o tym. Nie o pędzlach, tylko o kalendarzu i cenniku.
- Sześć miesięcy pracy nad ofertą, cenami i pozyskiwaniem klientek
- Dla wizażystek, które już malują i chcą, żeby to się opłacało
- Zgłoszenie, nie zakup — najpierw rozmowa, czy to ma sens